Wywód szlachectwa Jana Chełstowskiego [rękopis z 1623 r.]


Uncategorized / środa, 27 marca, 2024

Wielu Czytelników na słowa “wywód szlachectwa” reaguje najpewniej z dużym zainteresowaniem. Trudno się dziwić, wszak często jest to zbiór cennych informacji zwieńczonych wnioskiem, iż dana osoba (bądź osoby) rzeczywiście przynależą do stanu rycerskiego.


Wydałem kilkaset rubli na kupno szlacheckiego patentu” – czyli wywód szlachectwa w XIX w.

Na Mazowszu swoje piętno w pamięci ówczesnych i współczesnych odcisnęła Heroldia Królestwa Polskiego (o przeprowadzanych przed nią wywodach pisałem szerzej w tym miejscu). Do dziś w niektórych domostwach z namaszczeniem są przechowywane patenty wydane przez ten organ. Od momentu rozpoczęcia działania przez ww. Heroldię nie minęło jeszcze 200 lat, więc niejednokrotnie przez wiele minut odpowiadam na pytania (nierzadko pełne oburzenia) “dlaczego mój przodek, któremu Heroldia potwierdziła taki a taki herb, na Pańskiej stronie ma zupełnie inny?!”

Z doświadczenia wiem, że mimo wielu nieprawdziwych informacji, które wdarły się do historii wielu rodzin (często z braku rzetelnych kwerend, do których wówczas materiałów nie brakowało) nawet z takich wywodów można dziś w jakiejś mierze skorzystać. Niejednokrotnie na pierwszy rzut oka widać gdzie nastąpiło “przypisanie się” do innych przodków niż rzeczywiści. Biorąc jednak pod uwagę, że były to czasy przed masową utratą polskich archiwaliów (nastąpioną podczas II WŚ), to często przy takich wywodach znajdują się bezcenne dokumenty z XVIII czy XIX w.

Pojęcie szlachectwa na Mazowszu sięga jednak znacznie dalej niż do XIX czy końca XVIII w. – nikt nie ma co do tego wątpliwości. Można się o tym przekonać namacalnie przeglądając księgi metrykalne, sądowe czy nawiedzając starożytne katolickie kościoły.

Rysunek wyryty na pancerzu z czasów Zygmunta I, przedstawiający rycerza polskiego herbu Nałęcz, modlącego się pod krzyżem. Napis łaciński głosi: “Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam”

Szlachcic mazowiecki

Co do zasady na Mazowszu mówimy o szlachectwie dziedzicznym, przekazywanym przez ojca-szlachcica dzieciom spłodzonym z prawego łoża (tzn. w małżeństwie). W ten sposób organicznie i przez wieki kształtowała się społeczność, której poświęcona jest niniejsza witryna. Cóż za sztafeta pokoleń! Od (przynajmniej) 500-600 lat kolejni przodkowie zawierali sakramentalne związki małżeńskie, aby dziś można było powiedzieć – “jestem ich prawym spadkobiercą”.

Jakie jest życie szlachcica bez monarchy jako rzeczywistego władcy? Pełne utrapień. W 1918 r. pojawiła się wiarygodna nadzieja na powrót Polski na mapę Europy w jej właściwej szacie dziejowej (przypominam, że w jednym z trzech członków Rady Regencyjnej Królestwa Polskiego był Ś. P. kard. Alexander Kakowski – z mazowieckiej szlachty). Losy potoczyły się jednak inaczej, a dziś tragicznego stanu naszej państwowości nie trzeba nikomu przybliżać.

“Goniec cnoty do prawych szlachciców”

W tej sytuacji należy jak najwięcej czerpać z naszej Tradycji, aby przetrwać ten trudny czas. Jej ważnym elementem jest literatura. Głos zabierze Maciej Stryjkowski, który w dziele “Goniec cnoty …” wydanym w 1576 r. pisze w ten sposób:

Bo chceszli wiedzieć przodków swych dzielności,

Czcij historyje, siadszy w osobności,

Bez której człowiek jak mdłe dziecię bywa

 Co w nieckach pływa.

Które ni sobie radzić ni drugiemu

Nie może, nie wie, co przywieść ku czemu.

Bez wiadomości dziejów, człek jako widziemy

 Jak kamień niemy.

Sięgam zatem do źródeł, których nieco jeszcze w Polsce pozostało. Mamy rożne obowiązki, a opisywanie historii rodziny jest czasochłonne – wie o tym każdy, kto zetknął się z poszukiwaniami przodków na dłużej niż jeden wieczór. Moim zajęciem jest odkrywanie genealogii mazowieckich rodów szlacheckich i jestem zaszczycony, że tak wiele osób powierzyło mi tę misję.

Wywód szlachectwa z 1623 r.

W jednej z ksiąg sądowych różańskich [AGAD, RGW 18 ,k. 724] natknąłem się na wpis w całości w języku polskim (co w tym czasie było rzadkością). Nie mam wiedzy, jakoby ten wywód szlachectwa był już wcześniej opublikowany – a jest naprawdę wartościowy (pisownię uwspółcześniłem):

AGAD, RGW 18 ,k. 724

[Różan, sobota nazajutrz święta Świętych Trzech Króli a. D. 1623]

“Przed urzędem niniejszym grodzkim starościńskim różańskim i aktami grodzkimi wieczystymi oblicznie stanąwszy Szlachetny Jan syn niegdy Szlachetnego Wojciecha Chełstowskiego na Głazowie-Kołakach tu w tym powiecie różańskim mieszkającego, przez sposób pytania wywodząc genealogię swoją, która z prawdziwych i szczerych szlachciców pradziadów, dziadów i rodziców swych Szlachetnych, według obrzędu i zwyczaju Kościoła powszechnego Rzymskiego złączonych, będąc spłodzony, prowadzi przed tymże urzędem grodzkim przy położeniu ksiąg tak ziemskich, jako i grodzkich różańskich, aby to na po tym wszystkim komu by wiedzieć należało wiadomo było.
Stanowił z linii tak ojczystej, jako i macierzystej przyjaciół, pokrewnych i sąsiadów swych bliskich, to jest:
Urodzonego Jana Chełstowskiego, podsędka ziemskiego sieluńskiego, dziada swego, który był rodzonym bratem nieboszczyka Piotra Chełstowskiego, ojca rodziciela swego i Szlachetnego Marcina przeszłego Piotra Chełstowskiego, stryja swego rodzonego i Szlachetnego Jana przeszłego Jakuba Głazowskiego, wuja swego, a rodzonego stryjecznego brata matki jego i
Szlachetnego Piotra przeszłego Wojciecha Głazowskiego z Rembiel, brata swego rodzonego ciotecznego i inszych wielu ludzi wiary godnych, sąsiad i powinnych swych, których by tu wiele było pisać, którzy przed tymże urzędem i księgami obecnie stanąwszy, pod obowiązkiem sumienia swego, dobrowolnie przyznali, iż ten Szlachetny Jan Chełstowski jest Szlachetnych rodziców, to jest Wojciecha Chełstowskiego syna Piotrowego i z Anny córki Wawrzyńca Głazowskiego małżonków według obrzędu Kościoła Rzymskiego złączonych, jest zrodzony i ten ojciec jego Wojciech Chełstowski ożeniwszy się z Głazowską tu na Głazowie-Kołakach w tym powiecie różańskim mieszkał i tam mieszkając tego Jana i inszych kilkoro dziatek spłodził i pobożnie a cnotliwie żyjąc nam wszystkim powinnym i sąsiadom swym dobrze się zachował.
Które to świadectwa powinnych i krewnych swych wyżej mianowany Szlachetny Jan Chełstowski prosił, aby były przez urząd niniejszy grodzki różański przyjęte i do ksiąg wiecznych wpisane i jemu na świstku(?) wydane.
Co urząd niniejszy grodzki różański widząc, wysłuchawszy wyżej mianowane świadectwo powinnych jego i urzędowi swemu dobrze znajomych, na żądanie jego przyjął i do ksiąg wpisać i onemu minute z ksiąg, z podpisem ręki swej własnej i pod pieczęcią ziemską różańską według zwyczaju ziemi i powiatu tutejszego, wydać rozkazał.”

Wywód szlachectwa Jana Chełstowskiego potwierdzało czterech świadków – dwóch z linii ojczystej i dwóch z linii macierzystej. Uwagę zwraca fakt używania niektórych słów opisujących relację rodzinną w szerokim sensie (np. “dziad” na określenie brata przodka czy “wuj” jako stryjeczny brat matki). W takim szerokim sensie niejednokrotnie używano łacińskich odpowiedników tych słów w księgach sądowych, co badacz z niewielkim doświadczeniem może błędnie interpretować i tworzyć kontrfaktyczne genealogie. W sytuacji, gdy nie ma się pewności co do rozumienia treści łacińskiego dokumentu warto zlecić jego tłumaczenie specjaliście.

“Bom też nie chłop żaden, jeno szlachcic, choć ubogi”

Słowa Rzędziana są mi bliskie. Powiem więcej – sądzę, że nie tylko mi. Działania wymierzone w mazowiecką szlachtę na przestrzeni ostatnich 200 lat (Heroldia KP mająca za cel zmniejszenie jej liczby, piłsudczykowski egalitaryzm i socjalizm, wywózki na Syberię, złodziejska komuna et c.) przyniosły wiele z zakładanych rezultatów. Jednak mamy rok Pański 2024, a zainteresowanie własnym pochodzeniem, odnajdywaniem żyjących krewnych ma, moim zdaniem, trend wzrostowy. Nie dzieje się to bez powodu – jednym z nich jest bez wątpienia wojna za naszą wschodnią granicą. Niejednokrotnie w swojej pracy stykam się ze “ścianą” w poszukiwaniach, bo dokumenty bezpowrotnie przepadły. Warto dobrze wykorzystać posiadany czas i gromadzić jak najwięcej materiałów dotyczących rodziny już teraz – od dzisiaj. Niech będzie tak, abyśmy sami albo nasi potomkowie mogli powiedzieć “Jestem dumny z materiałów, które udało się zebrać o mojej rodzinie”.